Reklama

 

 



Spór o PŻB eskaluje. Redmerski odpowiada na słowa PiS: to manipulacje i szkodzenie spółce


Trwa ostra wymiana zdań wokół sytuacji w Polskiej Żegludze Bałtyckiej. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej zorganizowanej przez polityków PiS padły kolejne zarzuty pod adresem obecnego zarządu spółki. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Prezes PŻB Piotr Redmerski w obecności senatora Janusza Gromka i posła Marka Hoka publicznie odparł oskarżenia, zarzucając politykom Prawa i Sprawiedliwości „szerzenie manipulacji i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji”


Przypomnijmy, że wczoraj posłowie PiS; Czesław Hoc i Marek Gróbarczyk po raz kolejny informowali o dramatycznej, ich zdaniem, kondycji kołobrzeskiej spółki, zadłużeniach, padły nawet słowa o „wyprowadzaniu” pieniędzy z firmy. Podczas wtorkowej konferencji, politycy Koalicji Obywatelskiej natomiast nazwali te rewelacje „bredniami”, a poseł Marek Hok, przypomniał, że trudna sytuacja kołobrzeskiej spółki zaczęła się w 2016 roku. - Wówczas rząd PiS ogłosił program budowy statków. Konsekwencją tego była słynna stępka, za którą PŻB zapłaciło 14 mln, a która tydzień później została wyrejestrowana. Kiedy prezes (Redmerski – dop.red.) próbował odzyskać pieniądze, po prosto go odwołano – mówił poseł, zaznaczając, że przez lata ówczesny minister Gróbarczyk ukrywał koszty programu. Senator Gromek zarzucił opozycji kłamstwa. - Ci panowie przez lata siedzieli na ramionach prezesów i narzucali swoje absurdalne decyzje – komentował.

Najmocniejsze słowa padły natomiast ze strony prezesa PŻB Piotra Redmerskiego, który podczas konferencji prostował, jak podkreślał, fake newsy rozpowszechniane na poniedziałkowym briefingu PiS. Zaznaczał m.in., że spółka odziedziczyła kilkaset milionów złotych po poprzednim zarządzie, który zdecydował o zakupie promu Varsovia, w dodatku w tak niekorzystny sposób, że trzeba było dokładać kolejne miliony, aby prom doposażać. - Kilkaset milionów złotych zobowiązań odziedziczyliśmy po poprzednim zarządzie. Mimo kolejnych rewelacji i mówieniu o likwidacji spółki nikt nie został zwolniony, marka Polferries nadal istnieje, a nasze relacje z portami są bardzo dobre. W dodatku zrobiłem to, co sobie założyłem obejmując stanowisko po raz drugi; zjednoczyłem polskich armatorów – mówił prezes. Dodał, że podniesione kwestie o rzekomym „wyprowadzeniu” pieniędzy ze spółki skieruje do prokuratury, Redmerski zaznaczył także, że ubolewa nad faktem, że spółka jest publicznie oczerniana i opluwana i zaapelował do opozycji, aby przestała to robić.

Reklama

Więcej w materiale audio.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości