Reklama

 

 



Internauci alarmują: "Bezkarnie męczą szczury. Raczej nic im za to nie grozi"

02/08/2018 05:50

Bez wody i w kilkudziesięciostopniowym upale – tak, według miłośników zwierząt, „pracują" domowe szczury na kołobrzeskiej promenadzie. Kilkuosobowa grupa ludzi znalazła sposób zarobkowania; inkasują pieniądze za zdjęcie z gryzoniem. Instytucje, które mogłyby pomoc rozkładają bezradnie ręce i przyznają, że „temat jest trudny".



O sprawie od przeszło roku informują obrońcy praw zwierząt i przypadkowi turyści przejęci widokiem „pracujących" gryzoni. Właściciele szczurów kładą je na ramionach przechodniów i proponują zdjęcie, za które jest pobierana opłata. Jak widać na filmiku przesłanym nam przez jedną z turystek, chętnych na taką pamiątkę znad morza nie brakuje. To już drugi sezon, kiedy taka sytuacja ma miejsce na kołobrzeskiej promenadzie. I choć tego typu działalność jest nielegalna to, według uprawnionych instytucji, niezwykle trudno jest ją udowodnić i tym samym wyegzekwować zakaz jej prowadzenia.

Oczywiście, że słyszeliśmy o tej sytuacji, była tam również jedna z naszych inspektorek – mówi Beata Lenartowicz, prezes kołobrzeskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami – Jednak właściciele gryzoni tłumaczyli jej, że wyprowadzili zwierzęta na spacer. Takie wyjaśnienia powodują, że mamy związane ręce; trudno po prostu udowodnić, że tak nie jest. Sprawą nielegalnej działalności powinna zajmować się policja, Straż Miejska, a nawet Urząd Skarbowy, którego inspektorzy często przecież pracują w terenie. W tym przypadku nie mamy możliwości, aby interweniować.

Powiatowy lekarz weterynarii również zna sprawę, ale tłumaczy krótko, że właściciele gryzoni nie „pracują" w godzinach funkcjonowania urzędu. - Nasi inspektorzy byli tam kilka razy, jednak nie spotkali tych ludzi – wyjaśnia Zbigniew Szyndler i dodaje, że udowodnienie męczenia tych zwierząt będzie bardzo trudne. - W takich przypadkach najlepiej sprawdzić monitoring, jeśli jest, i zobaczyć czy właściciele szczurów czerpią zysk z tzw. menażerii objazdowej, która jest prawnie zabroniona. To jedyne skuteczne działanie – uważa weterynarz.

Podobnego zdania jest Lenartowicz. - Odebranie zwierząt nic tutaj nie pomoże. Ci ludzie kupią kolejne gryzonie i będą dalej na nich zarabiać. Dlatego powinni być ukarani za nielegalną działalność – tłumaczy prezeska kołobrzeskiego TOZ-u.

Od strażników miejskich usłyszeliśmy, że będą w sprawie interweniować. Entuzjazmu jednak nie słychać, głównie dlatego, że jak wyjaśnia komendant, właścicielom gryzoni trudno udowodnić łamanie prawa. - Mamy jednak zamiar udać się na patrol w te okolice. Jeśli stwierdzimy naruszenie prawa, bądź znęcanie się nad zwierzętami, złożymy zawiadomienie na policję – mówi Mirosław Kędziorski, komendant SM.

Tymczasem na Facebooku powstał specjalne wydarzenie „Ratujmy Kołobrzeskie Ogonki" na którym wypowiadają się obrońcy zwierząt. Internauci podają przykłady jak inne miasta radzą sobie z przypadkami prowadzenia nielegalnej działalności z udziałem zwierząt. - W Gdańsku kontrolują, sprawdzają u weterynarza i odbierają, gdy coś się dzieje niepokojcaego A Kołobrzeg wstyd! - pisze jedna z użytkowniczek.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości