Nie było formalnego zgłoszenia zaginięcia. Był telefon zaniepokojonej matki, która obawiała się o bezpieczeństwo córki znajdującej się w kryzysie psychicznym. Dyżurny kołobrzeskiej komendy potraktował przekazane informacje poważnie i skierował patrole we wskazany rejon. Kobietę odnaleziono i udzielono jej pomocy.
Do zdarzenia doszło w nocy z 11 na 12 września. Do Komendy Powiatowej Policji w Kołobrzegu zadzwoniła kobieta, która nie wiedziała, gdzie przebywa jej córka. Z przekazanych informacji wynikało, że może ona znajdować się w kryzysie psychicznym i potrzebować pilnej pomocy. Matka wskazała miejsce, w którym córka mogła przebywać. Telefon odebrał pełniący tej nocy służbę kom. Adam Bartoszuk. Choć rodzina nie złożyła formalnego zawiadomienia o zaginięciu, dyżurny nie zlekceważył sygnału. Ze względu na późną porę i możliwe zagrożenie skierował patrole w rejon wskazany przez matkę. Policjanci zaczęli sprawdzać miejsca, w których mogła znajdować się kobieta, a działania koordynował kom. Bartoszuk.
Poszukiwania zakończyły się odnalezieniem kobiety i udzieleniem jej potrzebnej pomocy. Jej matka uznała, że szybka reakcja dyżurnego pozwoliła uniknąć tragedii, dlatego po wszystkim skierowała do komendanta kołobrzeskiej policji pismo z podziękowaniami dla funkcjonariusza. „Dzięki empatii i zdolności rozpoznania tematu pan Adam Bartoszuk podczas pełnienia dyżuru policyjnego szybko zareagował na problem" - napisała. Dzięki działaniom policjanta pomoc przyszła we właściwym momencie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze