Prestiżowy amerykański dziennik The Wall Street Jurnal napisał o europejskim śledztwie dotyczącym ataku na Nord Stream. Według śledczych prowadzących dochodzenie, cytowanych przez WSJ, polska strona utrudnia współpracę i nie chce przekazać kluczowych dowodów w tej sprawie: chodzi m.in. o nagrania z kołobrzeskiego portu, w którym zatrzymała się załoga jachtu podejrzewana o sabotaż na NS.
O tajemniczym pobycie jednostki „Andromeda” w kołobrzeskim porcie pisaliśmy
Przypomnijmy jedynie w największym skrócie, że ukraińska załoga jachtu podejrzewana o podłożenie ładunków wybuchowych pod Nord Stream, zatrzymała się w naszym mieście na 13 godzin. W tym czasie, jak przyznali polscy urzędnicy, była poddana kontroli Straży Granicznej, jednostka miała być także przeszukana. Do tej pory jednak, polscy urzędnicy nie udostępnili śledczym nagrań z monitoringu kołobrzeskiego portu, przekazywali również sprzeczne informacje dotyczące pobytu jachtu w Polsce, czy przeprowadzonych wobec załogi procedur. Amerykański dziennik cytuje śledczych, którzy twierdzą, że takie działania mogą wskazywać na celowe utrudnianie śledztwa, a nawet zaangażowanie strony polskiej w całą sprawę (choć niekoniecznie na szczeblu najwyższych władz – dop.red.). Cytowani urzędnicy wyrazili nadzieję w amerykańskim dzienniku, że nowy polski rząd będzie współpracował w prowadzeniu śledztwa dotyczącego tego zdarzenia.
Wersja udziału w sabotażu ukraińskiej załogi tajemniczego jachtu „Andromeda” jest bardzo popularna w Niemczech. Według śledczych prowadzących sprawę, to Ukraina jest odpowiedzialna za atak na NS, a Polska (kołobrzeski port – dop.red.) mogła być wykorzystana przez grupę sabotażową jako baza operacyjna.
Polscy urzędnicy uważają natomiast, że operacja była zainscenizowana przez Rosję.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze