Czy to Kołobrzeg, czy już Kolberg? – takie pytanie wybrzmiało na kołobrzeskich forach internetowych, również na naszym, w związku z pojawieniem się w mieście plakatów informujących o wystawach w Hali Milenium. Kontrowersje w internecie wywołał fakt, że nie są one napisane w jęz. polskim, a niemieckim.
Podczas dyskusji pojawiła się argumentacja za i przeciw tego rodzaju praktykom. - Jesteśmy w Polsce – przypominają jedni, podczas gdy inni kontrargumentują, że w innych krajach turystycznych można usłyszeć również jęz. polski. Część piszących odwołuje się do naszej wspólnej trudnej historii, a część wręcz podkreśla, że gdyby nie niemieccy turyści w Kołobrzegu byłoby „pusto i głucho”. Fakty związane z kontrowersyjnymi, jak się okazuje, plakatami, są jednak proste i pozbawione drugiego dna. Otóż prywatny przedsiębiorca jeździ ze swoją wystawą po całej Europie i dlatego też, pewnie ze względów ekonomicznych, wydrukował plakaty w dwóch językach – niemieckim i angielskim (takie również można w Kołobrzegu znaleźć). Na wszystkim znajdują się natomiast naklejki w jęz. polskim informujące o godzinach i miejscu wystawy. A co Wy o tym myślicie? Dlaczego tak bardzo denerwuje nas język naszych zachodnich sąsiadów?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze