Prokuratura Rejonowa w Kołobrzegu zakończyła śledztwo w sprawie wypadku, w którym śmierć poniosły dwie spadochroniarki. Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło 5 sierpnia 2019 r. To właśnie tego dnia czwórka spadochroniarzy, dwie kobiety w wieku 29 i 33 lat i dwóch mężczyzn w wieku 37 i 33 lat, zeskoczyli ze spadochronami z pokładu samolotu Cessna. Wszyscy mieli wylądować na plaży w okolicy lotniska w Podczelu. Niestety ta próba nie powiodła się, spadochroniarze zakończyli swój skok w Bałtyku.
Po trwającym blisko pięć lat śledztwie, jak podała Polskiej Agencji Prasowej prokuratura, przed Sądem Rejonowym w Kołobrzegu stanie Marek T. organizator skoków, a zarazem pilot samolotu. Śledczy zarzucają mu nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa oraz nieumyślne spowodowanie wypadku w ruchu powietrznym skutkującym śmiercią dwóch spadochroniarek.
W ocenie prokuratury doszło do zaniedbań organizatora. W sprawie zgromadzono, jak informuje prokurator R. Gąsiorowski, wyczerpujący materiał dowodowy. Śledczy dysponują m.in. raportem Komisji ds. Badania Wypadków Lotniczych. Powołano także biegłego, który potwierdził wcześniejsze ustalenia wyżej wymienionej komisji, wskazując, że to działania, zaniechania i niedopatrzenia Marka T. miały wpływ na
przebieg tragicznego w skutkach zdarzenia.
Marek T. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Oskarżonemu grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Przed sądem będzie odpowiadał z wolnej stopy.
Przypomnijmy: feralny skok został wykonany 5 sierpnia 2019 o godz. 19.30. Czwórka spadochroniarzy po dwukrotnym wykonaniu w powietrzu gwiazdy miała wylądować na plaży w Podczelu. Tak się jednak nie udało. Druga próba wykonania figury się nie powiodła, skoczkowie nie złapali się za ręce, otworzyli spadochrony i z różnych wysokości spadli do Bałtyku. Dwóch mężczyzn wpadło do wody sięgającej im klatki piersiowej.
Zdołali o własnych siłach wydostać się na brzeg, wyciągając spadochrony. Z kolei skaczące kobiety znalazły się w wodzie ok. 200 m od brzegu. Nieprzytomne zostały wyłowione przez ratowników WOPR i Brzegową SłużbęRatownictwa po ok. 20 minutach. Mimo blisko godzinnej reanimacji nie udało się ich uratować.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze