Reklama

 

 



Uratowali psa na Bugu – kulisy akcji kołobrzeskich ratowników

03/02/2024 18:00

- Kiedy się udało, jakaś kobieta krzyknęła do nas, że jesteśmy bohaterami. A my przecież jesteśmy ratownikami, a to są właśnie zdarzenia, którymi powinniśmy się zajmować, do tego jesteśmy szkoleni – mówi Paweł Depta, wieloletni ratownik SAR. To właśnie on wraz z dwoma innymi kolegami: Maciejem Deręgowskim i Jackiem Rzeszotarskim uratowali 6-miesięcznego psa uwięzionego na rzece Bug.

O tym, że zwierzak od poniedziałku przebywa na odizolowanej od lądu wysepce, Paweł Depta dowiedział się z mediów społecznościowych w piątek około godziny 20.

 

- Natrafiłem na post o całym zdarzeniu i zacząłem czytać także komentarze. Muszę powiedzieć, że trochę mnie to zbulwersowało, że pies siedzi tam od prawie tygodnia, przecież niejednego zwierzaka ratowaliśmy w różnych okolicznościach, a tutaj nic skutecznego się nie działo – mówi ratownik.

 

W ciągu godziny pracownik kołobrzeskiego SAR-u zadecydował, że chce podjąć się akcji ratunkowej, a do swojego pomysłu zaangażował dwóch kolegów: Macieja Deręgowskiego i Jacka Rzeszotarskiego. - Wzięliśmy łódkę i silnik – opowiada Depta. Zielone światło dał także Dyrektor jednostki Sebastian Kluska, dzięki niemu możliwe było m.in. użycie specjalistycznych kombinezonów należącego do placówki.

Reklama

 

Kołobrzeska ekipa do pokonania miała około 700 km, ratownicy na miejscu byli po godzinie 4 w nocy z piątku na sobotę. - Od razu wzięliśmy się do pracy, po ciemaku na wodzie, krótka piłka, wiadomo do tego jesteśmy szkoleni – opowiada kołobrzeżanin.

 

Pierwsza próba uwolnienia psa okazała się nieskuteczna, zwierzak się wystraszył i ukrył na dość długiej wysepce. Dopiero drugie podejście zakończyło się sukcesem, choć nie było łatwo, bo psiak ponownie ukrył się kępie traw i trzcin. - Musieliśmy trochę go poszukać, ale w końcu udało się go znaleźć, przedostać na łódkę i zawinąć w koc – mówi Depta. Zwierzę było wystraszone i wyziębione, po dopłynięciu na brzeg zostało przekazane odpowiednim służbom. - Radość była ogromna – przyznaje ratownik.

Reklama

 

Czy akcja była trudna? Na rzece było dużo kry, a ratownicy wielokrotnie zapadali się na łamiącym się lodzie. Jednak, jak zaznacza Depta, warunki na morzu bywają trudniejsze i niebezpieczne. - Do tego się szkolimy, po prostu od tego jesteśmy. Analizujemy sytuację, opracowujemy plan i go realizujemy – podkreśla ratownik i dodaje, że mimo trudności kołobrzeżanie od razu wiedzieli „jak podejść” do tematu. - Cieszymy się, że udało się pomóc.

 

 

foto: www.facebook.com/FundacjaJudyta

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości