Przy Grzybowskiej działa kilka supermarketów, jednak kierowcy, którzy po zakupach chcą skręcić z parkingu w lewo, szczególnie w sezonie, ale nie tylko, muszą uzbroić się w sporo cierpliwości – wyjazd w stronę miasta graniczy bowiem z cudem. Temat poruszył podczas sesji Rady Powiatu radny Wiesław Parus, wskazując na wyjazd z Lidla, ale podobnie wygląda sytuacja przy innych marketach na tej ulicy. Rozmowa o tym, co można byłoby w tej sytuacji zrobić, przerodziła się w dyskusję o pieniądzach i o tym, gdzie kończą się obowiązki inwestora, a zaczyna odpowiedzialność samorządu.
Wiesław Parus, który sam mieszka na Radzikowie, mówił o uwagach zgłaszanych mu przez mieszkańców osiedla. Jak zauważył, wyjazd z parkingu Lidla w lewo jest bardzo utrudniony szczególnie latem, kiedy Grzybowska jest intensywnie uczęszczana. Zapytał jakie w tej sytuacji można znaleźć rozwiązanie. Sprawa na pozór prosta – zwłaszcza dla tych osób, które nigdy nie robiły zakupów w tym miejscu, wywołała dyskusję na temat tego, komu powinno zależeć na płynności ruchu w takich miejscach.
- Mogę to poddać zespołowi do spraw organizacji ruchu. Być może ktoś znajdzie jakiś sposób – zapowiedział starosta Mirosław Tessikowski. Znalezienie rozwiązania nie przesądza jednak o jego realizacji, ponieważ, jak przekonywał z kolei wicestarosta Jacek Kuś, nawet po przygotowaniu koncepcji pozostaje pytanie, kto pokryje koszty zmian. Sprawny dojazd powinien być ważny przede wszystkim dla sklepu, któremu zależy na klientach, a odpowiednie rozwiązania należy uwzględniać już podczas projektowania inwestycji, podkreślał urzędnik. Do tej argumentacji odniósł się radny Andrzej Olichwiruk, pytając, czy samorząd nie powinien zadbać o odpowiednie rozwiązania wcześniej. Skoro to powiat wydaje pozwolenia na budowę, zdaniem radnego właśnie na tym etapie powinien przekazywać inwestorom wytyczne dotyczące tego, co mają wykonać.
Kuś wyjaśniał, że urząd sprawdza, czy projekt spełnia wymogi prawa budowlanego, w tym zapewnia dojazd, wyjazd i możliwość ewakuacji w razie pożaru. Urzędnicy doradzają inwestorom, jednak ci, jak ocenił, najczęściej wybierają najtańsze rozwiązania spełniające wymagane minimum. - Korporacja jest rozliczana najczęściej z tych minimalnych projektów, które najmniej kosztują i wtedy jest jak jest - mówił wicestarosta. Podkreślił, że późniejsze oczekiwanie, że samorząd poprawi taki układ drogowy, oznacza przenoszenie na niego obowiązków przedsiębiorcy. - Mamy tyle tych dróg jeszcze niezrobionych, tyle tych chodników, że każdą złotówkę oglądamy z każdej strony(...) Jeżeli my mamy wydać 50, 100 czy 300 tysięcy na zrobienie, mówiąc kolokwialnie, dobrze Lidlowi, to wolimy zrobić kawałek chodnika na przykład w jakiejś gminie - mówił wicestarosta.
Nie zmienia to faktu, że przy Grzybowskiej powstał właściwie mały park handlowy, w którym zabrakło przemyślanych rozwiązań ułatwiających wyjazd z parkingów. Wyjątkiem może być Aldi, skąd można wyjechać w stronę ronda. A Wy jeździcie tamtędy?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze