Sopot to jedyne miasto, które do tej pory skutecznie zawalczyło z reklamozą – od 2018 roku obowiązuje w tym mieście tzw. uchwała krajobrazowa czyli szereg przepisów, które regulują m.in. warunki usytuowania na terenie miasta tablic i urządzeń reklamowych. Efekt jest taki, że kilka tygodni temu z przestrzeni miejskiej Sopotu zniknął ostatni billboard, a było ich około tysiąca. Czy Kołobrzeg, wzorem tego miasta, będzie miał możliwość oczyszczenia się z chaosu reklamowego? U nas może być trudniej.

Katalog dobrych praktyk
Sukcesywne oczyszczanie miasta z niechcianych reklam, Sopot rozpoczął ponad trzy lata temu; przede wszystkim postawiono na całkowite usunięcie banerów wielkopowierzchniowych np. z elewacji budynków i kamienic. W jaki sposób urzędnicy poradzili sobie z „kulawymi”, w tym zakresie, przepisami, wiceprezydent Sopotu, Grzegorz Skwierawski, opowiadał na spotkaniu z radnymi oraz przedstawicielami kołobrzeskiego magistratu na posiedzeniu Komisji Uzdrowiskowej. Jak się okazuje, największy sukces odniosły tzw. działania miękkie. - Rozmawialiśmy z każdym przedsiębiorcą, ze wspólnotami, z mieszkańcami. Prowadziliśmy konsultacje społeczne, pokazywaliśmy jak może wyglądać przestrzeń miejska bez szpecących reklam – mówił Skwierawski. Sopot stworzył również tzw. katalog dobrych praktyk czyli zbiór, dostępnych dla wszystkich, procedur sytuowania reklam. Bo nie chodzi o to, aby nie było ich w ogóle, ale o to, aby były ujednolicone i wpisywały się w przestrzeń miejską. - Dzięki temu przedsiębiorca wie od razu gdzie i na jaką reklamę może sobie pozwolić – mówił wiceprezydent Sopotu.
Kołobrzeg wciąż bez regulacji. Dlaczego?
Tymczasem Kołobrzeg, jak zresztą ogromna większość innych polskich aglomeracji, pozostaje bez uchwały krajobrazowej. Powód to właśnie „kulawe” prawo – regulacje i działania, stosowane przez miasta, które taką uchwałę wdrożyły (na podstawie rządowej ustawy krajobrazowej – dop. red.), okazały się nieskuteczne i masowo wręcz zaskarżane przez przedsiębiorców. - Skończyło się na tym, że sądy zawiesiły procedowanie spraw do czasu, aż Trybunał Konstytucyjny stwierdzi, czy ustawa jest w ogóle zgodna z konstytucją. Bo jeśli nie, okaże się, że samorządy narażone są na ogromne odszkodowania – mówi rzecznik miasta Michał Kujaczyński. W tym aspekcie Sopot miał nieco łatwiej – miasto jest niemal w całości pod opieką konserwatora zabytków, co oznacza, że pewne przepisy łatwiej jest wyegzekwować.
Co zrobiono i co zostanie zrobione?
Nie oznacza to jednak, że Kołobrzeg nie zrobiło do tej pory nic w sprawie uporządkowania przestrzeni miejskiej. Tuż po ustanowieniu ustawy krajobrazowej, miasto rozpoczęło prace nad własnymi rozwiązaniami. Przyjęto uchwałę intencyjną, wykonano ankietę i podzielono miasto na strefy wraz z przepisami, które miałyby w nich obowiązywać. Miasto, co ważne, aby dać przykład, usunęło wszystkie reklamy wolnostojące ze swoich terenów. Działania zawieszono z powodów, o których pisaliśmy wyżej – kiedy uchwały krajobrazowe innych gmin zaczęły być zaskarżane. Dotychczas Sopot jest praktycznie jedynym miastem, któremu uchwałę udało się wdrożyć w życie. Część zastosowanych tam rozwiązań może stanowić więc wzór dla innych miast i gmin.
Podczas posiedzenia Komisji Uzdrowiskowej wiceprezydent Ewa Pełechata zapowiedziała, że jeśli pojawi się wola Rady Miasta, można „zaryzykować” wznowienie prac nad uporządkowaniem przestrzeni i kołobrzeską uchwałą krajobrazową. Delegacja z naszego miasta została również zaproszona do Sopotu. Urzędnicy mają zobaczyć jak w praktyce działają przyjęte regulacje.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.a przycupki też są z Sopotu czy Gdańska?
Marzenie ściętej głowy... jarmarczno-tandeciarski charakter Kołobrzegu nie może od tak sobie zniknąć, przecież te wiszące szmaty na płotach, billboardy, namioty, cała reklamoza to credo tego miasta. Ba, nawet jadąc miejskim autobusem nie widać przez okno, gdzie się jest, bo jest oklejony reklamami od podłogi po dach. Sopot jest lata świetlne przed Kołobrzegiem.
Faktycznie przydałoby się coś z tym zrobić, bo te reklamy strasznie szpecą te piękne uzdrowiskowe miasto jakim jest Kołobrzeg. Gdzie się człowiek nie spojrzy to reklamy, reklamy, reklamy, w autobusie reklamy, w centrum miasta i obrzeżach reklamy to jest okropne, a największym ścierwem tego miasta montującym to wszystko jest MADREKLAMA, wraz ze swoją chytrą na kasę, a zarazem skąpą właścicielką K.Ł. wypad z tym okropieństwem raz na zawsze!!!
A jak sobie powieszę na balkonie transparent jebać złodziei z gestaPO to popełnię przestępstwo
uważam że na każdym skrzyżowaniu powinny być bilbordy w stylu Narodzie Zbieraj Chrust to droga do dobrobytu.
a przycupki też są z Sopotu czy Gdańska?
Marzenie ściętej głowy... jarmarczno-tandeciarski charakter Kołobrzegu nie może od tak sobie zniknąć, przecież te wiszące szmaty na płotach, billboardy, namioty, cała reklamoza to credo tego miasta. Ba, nawet jadąc miejskim autobusem nie widać przez okno, gdzie się jest, bo jest oklejony reklamami od podłogi po dach. Sopot jest lata świetlne przed Kołobrzegiem.
Faktycznie przydałoby się coś z tym zrobić, bo te reklamy strasznie szpecą te piękne uzdrowiskowe miasto jakim jest Kołobrzeg. Gdzie się człowiek nie spojrzy to reklamy, reklamy, reklamy, w autobusie reklamy, w centrum miasta i obrzeżach reklamy to jest okropne, a największym ścierwem tego miasta montującym to wszystko jest MADREKLAMA, wraz ze swoją chytrą na kasę, a zarazem skąpą właścicielką K.Ł. wypad z tym okropieństwem raz na zawsze!!!