Kołobrzeskie mewy, nie pierwszy raz, stały się bohaterkami gorącej dyskusji w internecie. Wszystko za sprawą filmiku pod frapującym tytułem „Kupy w centrum Kołobrzegu i nikt tego nie sprząta" opublikowanym przez autorkę internetowego projektu „Historia Prawdziwa". Nagranie już od kilku tygodni krąży w mediach społecznościowych i na grupach internetowych, wywołując duże emocje i negatywne komentarze wobec samej autorki. Mieszkańcy Kołobrzegu, choć na co dzień narzekają na mewy, tym razem jak jeden mąż stanęli po stronie kołobrzeskich marianów.
O co chodzi, zapyta ktoś, kto nie widział nagrania? Najkrócej rzecz ujmują właśnie o kupy mew, bowiem, jak wie każdy mieszkaniec, ptaki te nie załatwiają się w toaletach, ani wyznaczonych do tego miejscach. Autorkę nagrania (mimo że z Kołobrzegu przecież pochodzi) ten fakt zaskoczył, jak również i to, że kołobrzeskie mewy nie ograniczają swojej aktywności jedynie do wydm i plaż, ale swobodnie latają i wykonują inne czynności (o których mowa w tytule) również w centrum miasta. Kobieta spacerując po śródmieściu pokazuje więc brudne chodniki, samochody, elewacje budynków krytycznie oceniając działania służb odpowiedzialnych za czystość w mieście. Materiał opatrzyła komentarzem „Taki widok jest za każdym razem jak tu przyjeżdżam. Mewy mieszkają w centrum miasta, bo wydmy zostały im zabrane na postawienie hoteli. Może po tym filmie władze tego miasta zaczną sprzątać...".
Pod nagraniem pojawiły się setki komentarzy internautów, przede wszystkim kołobrzeżan, którzy w ogromnej większości stanęli w obronie mew i samego miasta. „Kołobrzeg to miasto nadmorskie, mamy tu taki klimat", „Mewy były tu zawsze i będą", „W Warszawie ptaki nie latają?", „Nie podoba się, to proszę nie przyjeżdżać" – to tylko część raczej tych bardziej dyplomatycznych wpisów. Wielu komentujących zwracało uwagę, że problem dotyczy praktycznie każdego miasta w którym żyją jakiekolwiek ptaki, a parkowanie pod drzewami zawsze wiąże się z ryzykiem zabrudzenia auta. Nie brakowało też ironicznych komentarzy i żartów z autorki nagrania. Jeden z internautów „wyrażał troskę", czy po takim nagraniu kobiety nie spotka mała zemsta ze strony marianów (któż z nas tego nie przeżył), inni pisali o „mewach bombowcach" „chrzcie turysty", „szok...w Kołobrzegu mewy...i w dodatku nie latają w pampersach...no dzicz jakaś" – skomentowała jedna z internautek. Jeszcze inni podkreślali, że to deszcz usuwa takie zabrudzenia, a w nadmorskim kurorcie nie da się wyeliminować takiego problemu.
Kołobrzeżanie doskonale przecież wiedzą, że mariany potrafią uprzykrzyć życie skuteczniej niż parkomaty i wakacyjne korki razem wzięte. Ale najwyraźniej istnieje granica, po przekroczeniu której nawet najbardziej sfrustrowany mieszkaniec dochodzi do wniosku, że obrona „naszych" ptaków stają się sprawą lokalnego honoru. Zwłaszcza gdy ktoś po kilku latach spędzonych w Warszawie wraca nad morze i z energią godną rasowego warszawiaka odkrywa, że w Kołobrzegu, ku powszechnemu zaskoczeniu, nadal żyją mewy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze