W nocy z soboty na niedzielę ratownicy morscy z Kołobrzegu zostali zaalarmowani o niebezpiecznej sytuacji na morzu. Natychmiast po odebraniu sygnału alarmowego wypłynęli na zachód od Kołobrzegu.
Zarejestrowany sygnał wskazywał, że w morzu znalazła się radiopława awaryjna EPIRB, która w momencie tonięcia jednostki, kiedy znajdzie się w wodzie, nadaje wołanie o pomoc. Niedługo po odebraniu sygnału na miejscu była już łódź ratownicza. Nadany sygnał miał pochodzić z włoskiego jachtu. Jak się, okazało informację taką nadało urządzenie pomiarowe, których cała grupa jest umieszczona w morzu na zachód od Kołobrzegu. Dlaczego tak się stało? Na razie nie wiadomo. Najważniejsze, że wołanie o pomoc okazało się fałszywe.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze