W 2018 roku liczba wypożyczeń wyniosła ponad 100 tys., w 2024 zaledwie 37 tys. Statystyki wskazują więc nie ubłagalnie, że rower miejski cieszy się coraz mniejszą popularnością. Czy to znaczy, że powinien zniknąć z kołobrzeskich ulic? Niekoniecznie, ale jego formuła ma się zmienić. - Pracujemy nad tym z operatorem projektu – mówi Michał Kujaczyński, rzecznik Urzędu Miasta.
A jest nad czym pracować, bo miasto z roweru praktycznie nie ma żadnych pieniędzy, a co roku wydaje na niego ponad 600 tys. zł. Z drugiej strony trudno wyobrazić sobie, aby w największym uzdrowisku promującym ekologię i zrównoważony rozwój nie było możliwości, aby taki rower wypożyczyć. - Nie przewidujemy takiego scenariusza, ale na pewno nie chcemy już za to płacić. Mamy wypracowane pewne ustalenia, które wkrótce zostaną przedstawione – mówi rzecznik.
Statystyki wskazują, że najwięcej wypożyczeń roweru miejskiego jest w lipcu i sierpniu, więc w sezonie, a największą popularnością cieszą się stacje atrakcyjne turystycznie, więc w samym porcie. Wynika z tego, że z możliwości wypożyczenia jednośladu korzystają już przede wszystkim turyści.
Warto dodać, że wiele samorządów zrezygnowało z utrzymywania miejskich wypożyczalni właśnie ze względu na koszty. Taka rezygnacja ma swoje skutki – rower miejski to nie tylko zwykły program, ale jednocześnie promocja zdrowego stylu życia oraz rozwoju zrównoważonej mobilności miejskiej. Z tego powodu również zaledwie miesiąc temu Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności zwróciło się do Ministerstwa Klimatu i Środowiska z listem otwartym o kontynuację działań i wsparcie programu „Mój rower elektryczny". Podpisało się pod nim kilkanaście samorządów, m.in. Sopot, Świnoujście, Wrocław, Gdańsk, Lublin.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze