W czwartek po raz ostatni odezwał się do brata, w piątek rodzina zgłosiła jego zaginięcie. 45-letni Łukasz Kaczmarek zmaga się z problemami psychicznymi, a wiadomości, które wysłał przed zniknięciem, mogły świadczyć o bezpośrednim zagrożeniu życia. Mimo to miał pecha - zaginął tuż przed długim weekendem, a sprawę zgłoszono na policji w miejscu jego zamieszkania, a nie w Kołobrzegu, gdzie przebywał.
Te kilka dni ciszy to czas, w którym zabrakło działania i ludzi dobrej woli, którzy chcieliby pomóc i ratować człowieka. Po naszej interwencji hotel, od którego policja miała otrzymać nagrania dopiero w poniedziałek, udostępnił je w dwie godziny.
Pan Łukasz przyjechał do Kołobrzegu z Wolsztyna. Ma 45 lat i choruje psychicznie. Rodzina miała z nim kontakt w czwartek, potem telefon umilkł. - Nie wiedzieliśmy nawet, że wyjechał, po prostu nam o tym nie powiedział - mówi pan Michał, brat zaginionego, który zwrócił się do naszej redakcji po pomoc.
Dopiero w piątek popołudniu rodzina dowiedziała się, że pan Łukasz zameldował się w hotelu „Kielczanka" w Kołobrzegu. Wtedy też dotarli do wiadomości wysyłanych przez chorego i zaniepokojeni ich treścią oraz brakiem kontaktu zgłosili zaginięcie na policji w Wolsztynie.
Z naszych ustaleń wynika, że w sobotę kołobrzeska policja zwróciła się do hotelu „Kielczanka" z prośbą o zabezpieczenie nagrań z monitoringu, które mogłyby pomóc ustalić, dokąd udał się zaginiony. Bulwersujący jest natomiast fakt, że hotel zobowiązał się do wykonania tej czynności dopiero w poniedziałek o godzinie 10, tłumacząc, że wówczas będzie dostępny informatyk. Taką wersję, mimo próśb o wcześniejsze udostępnienie nagrań, usłyszała także rodzina.
Do tego czasu minęłyby już cztery doby od zaginięcia pana Łukasza, przypomnijmy, osoby chorej, która wcześniej wysyłała niepokojące smsy. Mimo to sprawa nie została potraktowana jako pilna. Pojawia się więc pytanie, dlaczego policja nie domagała się natychmiastowego wglądu w nagrania?
A można było je otrzymać szybciej. Po naszej interwencji w niedzielę nagrania z hotelowego monitoringu udało się je uzyskać w zaledwie dwie godziny. Dlaczego wcześniej nie było to możliwe? Nieoficjalnie od osoby związanej ze służbami, słyszymy, że sprawa mogła nie zostać zakwalifikowana jako pilna, ponieważ zawiadomienie o zaginięciu złożono w Wolsztynie, a nie w Kołobrzegu. - Gdyby zgłoszenie trafiło bezpośrednio do Kołobrzegu, procedury byłyby inne, a reakcja szybsza – usłyszeliśmy. Czy tak jest w rzeczywistości? Niestety w niedzielę nie udało nam się skontaktować z komendą policji. Wysłaliśmy więc pytania drogą mailową, czekamy na odpowiedź.
Od soboty w Kołobrzegu przebywa także pan Michał, który na własną rękę próbuje pozyskać informacje na temat zaginionego brata.
– Uważam, że od początku sytuacja jest lekceważona. Policja nie ustaliła więcej niż my. Brat miał po prostu pecha, zaginął przed weekendem, a w weekend nikt w tym kraju nie pracuje. Monitoring miejski? Na policji usłyszeliśmy, że nie wychwycił brata. Ja jednak zastanawiam się, jak wnikliwie został on sprawdzony – mówi mieszkaniec Wolsztyna.
Policja pozyskała natomiast logowania z BTS, które stały się podstawą do rozpoczęcia poszukiwań z udziałem nurka w okolicach rzeki Parsęty.
Na prośbę rodziny, do działań włączyli się ratownicy ze Stowarzyszenia Grupa Paramedic, którzy wcześniej jako pierwsi udostępnili informację o zaginięciu pana Łukasza.
To właśnie oni pozostają w stałym kontakcie z bliskimi zaginionego i prowadzą poszukiwania w terenie. Wraz z jednym z nurków rozpoczęli przeszukiwanie rzeki Parsęty; w miejscu, gdzie po raz ostatni logował się telefon pana Łukasza.
– Brak jakichkolwiek informacji po takim czasie to nie jest dobry znak – mówi ratownik Mateusz Giec ze Stowarzyszenia SGR Paramedic. Podobnie myśli rodzina zaginionego. - Chciałbym, aby brat się odnalazł cały i zdrowy, ale mam coraz mniej nadziei - przyznaje zrezygnowany pan Michał.
Jeśli ktokolwiek z naszych Czytelników widział pana Łukasza i ma jakiekolwiek informacje na ten temat prosimy o kontakt.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze