Kiedy pojawi się zorza polarna? Czy tej nocy będzie ją widać nad Polską? Takie pytania dostajemy od Was regularnie, szczególnie po publikacji zdjęć, na których niebo mieni się zielenią i czerwienią. Rzeczywistość bywa jednak znacznie mniej spektakularna - i to z bardzo konkretnych powodów.
Zorza polarna, znana również jako aurora borealis, jest efektem wzmożonej aktywności Słońca. Podczas rozbłysków słonecznych i koronalnych wyrzutów masy w przestrzeń kosmiczną uwalniane są ogromne ilości naładowanych cząstek. Gdy docierają one w okolice Ziemi i trafią na sprzyjające warunki, wchodzą w interakcję z ziemskim polem magnetycznym oraz górnymi warstwami atmosfery.
Zderzenia cząstek wiatru słonecznego z atomami tlenu i azotu powodują emisję światła. Właśnie wtedy na niebie pojawiają się charakterystyczne pojaśnienia, łuki i smugi, które potrafią zmieniać kształt z minuty na minutę.
Choć obserwacje Słońca prowadzone są niemal bez przerwy, prognozowanie zorzy polarnej wciąż pozostaje dużym wyzwaniem. O jej wystąpieniu decyduje wiele czynników jednocześnie: prędkość i gęstość wiatru słonecznego, skala zaburzeń geomagnetycznych oraz kierunek pola magnetycznego.
W praktyce oznacza to, że nawet przy bardzo dobrych prognozach zorza może się nie pojawić. Zdarza się też odwrotnie - słabe zapowiedzi, a na niebie niespodziewanie pojawia się jasne pojaśnienie.
To jedna z najczęstszych niespodzianek dla obserwatorów. Ludzkie oko w ciemności nie widzi kolorów - rejestruje głównie różnice w jasności. Dlatego najczęściej zorza polarna widziana gołym okiem przypomina jasne lub bardzo jasne fragmenty nieba, bez wyraźnych barw.
Aparaty fotograficzne, także te w telefonach komórkowych, wykorzystują długi czas naświetlania. Dzięki temu potrafią zebrać znacznie więcej światła i „wydobyć" kolory, których obserwator stojący pod niebem zwyczajnie nie jest w stanie dostrzec.
Zdarza się to rzadko i tylko przy wyjątkowo silnych zjawiskach. Tak było w zeszły poniedziałek, gdy aktywność geomagnetyczna osiągnęła ekstremalnie wysoki poziom. Wówczas na niebie można było zobaczyć wyraźne barwy czerwone i zielone gołym okiem.
W większości przypadków zorza nad Polską jest jednak znacznie subtelniejsza. Kolory pozostają domeną zdjęć, a obserwatorzy dostrzegają głównie pojaśnienia i zmiany jasności nieba.
Aby rozpoznać prawdopodobieństwo wystąpienia zorzy polarnej, korzystamy z wielu narzędzi jednocześnie. Analizujemy wskaźniki aktywności geomagnetycznej, używamy specjalistycznych aplikacji i śledzimy alerty zorzowe publikowane przez ekspertów zajmujących się pogodą kosmiczną.
Mimo to niejednokrotnie nasz fotoreporter zmarzł nocą na plaży, czekając na zorzę polarną, która - mimo sprzyjających prognoz - w ogóle się nie pojawiła. Taka jest natura tego zjawiska.
Jeżeli zorza polarna pojawia się nad Polską, wygląda zupełnie inaczej niż ta znana z północy Europy. Jest słabsza, krótsza i bardziej subtelna. To właśnie dlatego każda udana obserwacja ma w sobie coś wyjątkowego.
Zorza polarna pozostaje zjawiskiem nieprzewidywalnym. Czasem zawodzi mimo idealnych prognoz, innym razem zaskakuje bez zapowiedzi. A gdy już się pojawi, często możecie zobaczyć jej pełne oblicze dopiero na naszych zdjęciach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze