Reklama

 

 



Bezdomni zasiedlają Urząd Miasta? Strażnik pilnuje wejścia

29/02/2016 15:10

Nagi mężczyzna smacznie chrapiący na urzędowych fotelach przed wejściem do sali konferencyjnej, na kaloryferze jego bielizna, a na podłodze to, czego nie zdążył zrobić w łazience. Taki widok zastała jedna ze sprzątających w urzędzie kobiet.



Od kilku dni wejście do Urzędu Miasta jest uważnie monitorowane przez...strażnika miejskiego. Powód? Bezdomni, którzy od pewnego czasu upodobali sobie urząd jako przechowalnię, a nawet sypialnię w gorsze, zimowe dni. Za nic mając sobie powagę urzędu, bez skrępowania korzystają z należących do miasta wygód.

-   Rzeczywiście zdarzało się już nawet w ubiegłych latach, że ktoś bezdomny przychodził i udając, że czeka na przykład w kolejce po dowód podsypiał na krześle – przyznaje Michał Kujaczyński, rzecznik Urzędu Miasta.

Jednak prawdziwy problem pojawił się niedawno. Bezdomni upodobali sobie miejsca w budynku, gdzie nawet przez cały dzień można nikogo nie spotkać. Chodzi o wejście na główną salę konferencyjną. Miejsca za ścianą są praktycznie niewidoczne i tam jak się okazało regularnie, w godzinach pracy urzędu, odbywały się kameralne imprezy. Często kończyły się one złośliwymi wybrykami, które kosztowały urzędników kupę, w przenośnym i dosłownym sensie, nerwów a także pieniędzy.

-   Niedawno musieliśmy wynająć firmę zewnętrzną, która czyściła nam łazienki. Również kilka dni temu bezdomni zabrudzili wyjątkowo otwartą salę konferencyjną w której odbywają się sesje rady miasta. Szkoda mówić, co tam się działo – mówi Kujaczyński. Z pewnością też długo w urzędzie będzie wspominana historia beztrosko śpiącego nad własnymi odchodami nagiego mężczyzny, którego późnym popołudniem spotkała jedna ze sprzątaczek.

Wygląda na to, że bezdomni nie przepadają za urzędnikami i tutaj akurat ze wzajemnością. - Zazwyczaj wzywamy wtedy Straż Miejską i panowie czy panie są wyprowadzani. Często wiemy nawet, kto nam narobił bałaganu, bo widać go na monitoringu ale akurat w tym przypadku trudno cokolwiek zrobić – przyznaje Michał Kujaczyński.

I to prawda, bo nawet kiedy ukarać bezdomnego mandatem, raczej nie należy się spodziewać, że ten mandat zostanie zapłacony. Stąd pomysł ze strażnikiem, który ma odstraszać ewentualnych wielbicieli spania i imprezowania na urzędniczych kanapach. Na bezdomnych czekają natomiast miejsca w noclegowni. (iws)


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości