Dramatyczne chwile rozegrały się w miniony czwartek, 3 w Kołobrzegu. Około godziny 18:00 funkcjonariusz miejscowej komendy, będący poza służbą, zauważył kilkuletniego chłopca samotnie błąkającego się wzdłuż ruchliwej drogi ekspresowej S6. Malec, ubrany jedynie w koszulkę i bieliznę, szedł boso chodnikiem, trzymając w ręku butelkę ze smoczkiem.
Podkomisarz Krzysztof Ruciński natychmiast zareagował. Zatrzymał samochód i zablokował pas ruchu, by bezpiecznie zbliżyć się do dziecka. W pewnym momencie chłopiec zaczął wspinać się na barierki ochronne nad trasą szybkiego ruchu. Policjant błyskawicznie podbiegł i ściągnął malca z niebezpiecznego miejsca. Wyraźnie wystraszone dziecko próbowało oddalić się w kierunku pobliskich ulic, jednak funkcjonariusz nie pozwolił mu zniknąć z oczu.
Jednocześnie policjant powiadomił dyżurnego Komendy Powiatowej Policji, który skierował na miejsce patrol. Po chwili na miejsce dotarli mundurowi, którzy zaopiekowali się chłopcem. Ze względu na brak kontaktu z dzieckiem – według ustaleń chłopiec może mieć zaburzenia rozwojowe – ustalenie jego tożsamości zajęło chwilę.
Dzięki szybkiej akcji służb udało się ustalić, że dziecko oddaliło się z terenu ogródków działkowych oddalonych o kilkaset metrów. Matka chłopca, która dopiero po kilkunastu minutach zorientowała się, że syn zniknął, rozpoczęła poszukiwania i powiadomiła policję.
Na szczęście cała sytuacja zakończyła się szczęśliwie – malec nie odniósł obrażeń i został przekazany pod opiekę rodzica. Kobieta została pouczona za nienależytą opiekę nad dzieckiem, zgodnie z art. 106 Kodeksu wykroczeń.
To zdarzenie pokazuje, że policjantem jest się przez całą dobę. Gdyby nie szybka reakcja funkcjonariusza, ta historia mogła zakończyć się tragicznie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze