Reklama

 

 



Inwestor planowanej fermy: na pewno będziemy rozmawiać z mieszkańcami

27/09/2017 07:44

Jesteśmy gotowi, aby podjąć dialog z mieszkańcami – podkreśla Grzegorz Bujak, przedstawiciel firmy, która chce budować w Czerninie fermę bydła. Jak tłumaczy pełnomocnik, inwestor może pójść na rękę protestującym i zmniejszyć planowaną liczbę zwierząt. Firma jednak nie zamierza rezygnować ze swojego projektu.



Grzegorz Bujak odniósł się do większości obaw protestujących przeciwko fermie mieszkańców Czernina. Dotyczą one przede wszystkim; wpływu tak dużego przedsięwzięcia na środowisko, jak również uciążliwości mieszkania w sąsiedztwie takiej inwestycji. Podczas ostatnich spotkań protestacyjnych mieszkańcy mówili przede wszystkim o gnojowicy, której ogromne ilości będą produkowane na fermie. - To jest brud, smród, katastrofa ekologiczna, bo przecież zatrute wody powierzchniowe przedostaną się do Parsęty, mogą zatruć również ujęcie wody dla Kołobrzegu, które znajduje się zaledwie dwa kilometry stąd – takie m.in. obawy wyrażali na poniedziałkowym spotkaniu protestacyjnym mieszkańcy niewielkiej wsi w gminie Dygowo.

Podczas rozmowy z naszym portalem Grzegorz Bujak wyjaśniał, że inwestycja, która powstaje w Czerninie jest niezwykle nowoczesna, a planowane rozwiązania mają zmniejszyć uciążliwości jakie wiążą się z tego rodzaju przedsięwzięciem. - Mówię o specjalnych filtrach, systemie wentylacyjnym, metodach hodowli, specjalnych mieszkankach pokarmowych, o całej analizie, wskaźnikach i regulacjach, które mają przeciwdziałać niepożądanym skutkom hodowli zwierząt. Zapewniam, że przy takich działaniach, uciążliwości zapachowe zostaną zmniejszone do minimum – tłumaczy przedstawiciel. Jak zapewnia, firma ma również przygotowany system pozbywania się dużych ilości gnojowicy. Część substancji ma być wylewana na pola rolników, z którymi uprzednio zostaną podpisane umowy. Część zaś trafi do biogazowni. - Zapotrzebowanie na gnojowicę w tego typu miejscach jest dużo większe niż to, co zostanie wyprodukowane na fermie – zapewnia Grzegorz Bujak.

Przedstawiciel inwestora odniósł się również do pogłosek na temat ewentualnego uboju rytualnego, którego obawiają się mieszkańcy Czernina. - Mogę zapewnić, że nie wystąpiliśmy o ubój na terenie posiadłości. Zwierzęta mają tutaj przyjeżdżać i wyjeżdżać żywe, żadna forma ich zabijania, rytualna, czy też inna, nie wchodzi w grę – tłumaczy.

Bujak podkreśla również, że to nie pierwsza tego typu inwestycja firmy. - Jesteśmy doświadczeni w tej branży i nie mamy żadnych problemów związanych z naszą działalnością. Wszystko co robimy jest przejrzyste prawnie, a nasze inwestycje podlegają kontroli i nadzorowi wielu instytucji – wyjaśnia.

Jak tłumaczy, nie wszyscy mieszkańcy są przeciwni takiej inwestycji, a część osób mieszkających w Czerninie (około 20 – dop.red.) ma mieć zapewnioną tam pracę. - Na pewno jednak będziemy rozmawiać z mieszkańcami, którzy są przeciwni fermie. Planujemy takie spotkanie na drugą połowę października – przekonuje.
Według pełnomocnika, już teraz w ramach kompromisu i zażegnania sporu z tymi którzy takiego przedsięwzięcia nie chcą, inwestor jest gotów „zmniejszyć planowaną liczbę byków z 1440 do około 800”.

Obecnie firma zajmuje się sporządzaniem nowego raportu oddziaływania na środowisko do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Jak przyznaje Bujak, poprzedni dokument został zakwestionowany przez RDOŚ w 28 podpunktach. Jeśli kolejny zostanie zaakceptowany, inwestor wystąpi do gminy o wydanie zezwolenia na realizację projektu. Do tematu wrócimy. (iws)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości