Od lat obiekt jest zamknięty dla mieszkańców, a oglądać można go jedynie z zewnątrz. Tym razem drzwi Marony zostały otwarte dla radnych i dziennikarzy. We wtorek odbyła się wizja lokalna podczas której można było wejść i zobaczyć jak dawna elektrownia miejska wygląda obecnie i jaki jest jej potencjał. A trzeba przyznać, że jest ogromny – co możecie zobaczyć na naszych zdjęciach. Przypomnijmy, że spacer po Maronie był możliwy w związku z rozmowami dotyczącymi ewentualnego zakupu nieruchomości przez miasto. Właściciel wycenia ją na około 11 mln zł, ale zanim zapadną jakiekolwiek decyzje, samorząd chce wiedzieć, co dokładnie miałby kupić i ile obiekt jest rzeczywiście wart.
Właśnie temu służyła wizja lokalna. Można było zajrzeć praktycznie w każdy zakątek dawnej elektrowni od piwnic po kolejne kondygnacje. I choć budynek od lat stoi niewykorzystany, jego wnętrze zaskoczyło gości. Kiedy rozmawialiśmy z radnymi przyznali nam, że byli przekonani, że zabytek jest w gorszym stanie. Tymczasem stan techniczny wnętrza Marony nie jest tak zły, jak mogłoby się wydawać. Obiekt jest suchy, zachował swoją industrialną przestrzeń, a według właściciela przechodzi wymagane przeglądy.
To ważne, bo właśnie stan Marony może mieć duże znaczenie przy podejmowaniu decyzji o jej ewentualnym zakupie. Radni, którzy do tej pory znali obiekt głównie z zewnątrz (prócz tych, którzy uczestniczyli w wizji 8 lat temu) mogli sami ocenić potencjał nieruchomości. Pierwsze reakcje były bardzo pozytywne. Wśród uczestniczących w wizji dominowało przekonanie, że tak charakterystyczny dla Kołobrzegu zabytek warto zachować i że miasto powinno poważnie rozważyć jego przejęcie. Sama prezydent Anna Mieczkowska podkreślała, że zakup obiektu i przeznaczenie go na cele kulturalne wpisywałoby się w prowadzone przez miasto działania związane z przywracaniem do życia kołobrzeskich zabytków. Przypomniała, że odnowione zostały już latarnia morska i Baszta Lontowa, a wkrótce remont przejdzie również przepompownia. O możliwość przejęcia Marony przez miasto zapytaliśmy także przedstawicieli opozycji. Jacek Kalinowski z klubu PiS przyznał, że obiekt ma duży potencjał i mógłby w przyszłości znaleźć zastosowanie na potrzeby kulturalne miasta.
Na razie nie oznacza to jednak decyzji o zakupie. Kolejnym krokiem będzie operat szacunkowy, który ma odpowiedzieć na jedno z najważniejszych pytań; ile nieruchomość jest rzeczywiście warta. Właściciel, poznańska spółka Nickel Development, oczekuje za nią około 11 mln zł. Dopiero miejska wycena da podstawę do dalszych negocjacji.
Sama spółka również nie czeka bezczynnie. Jak usłyszeliśmy podczas wizji, są również inni zainteresowani zakupem nieruchomości z branży deweloperskiej i nieruchomościowej. Jako portal wiemy o jednej z kołobrzeskich firm, która rozważała ewentualny zakup obiektu.
Dziś najważniejsze pytanie brzmi, czy Marona ma szansę stać się własnością Kołobrzegu. Po wizycie radnych widać, że pomysł ma zwolenników. O tym, czy będzie realny finansowo, zdecydują przede wszystkim wyniki operatu szacunkowego i dalsze rozmowy z właścicielem. Na naszych zdjęciach pokazujemy natomiast to, czego na co dzień zobaczyć nie można; jak obecnie wygląda dawna Marona od środka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze