Reklama

 

 



Od Annasza do Kaifasza – mieszkańcom Niekanina opadają ręce. Nie ma ma odpowiedzialnych za rzekę na drodze

11/09/2017 11:46

Wystarczy odrobina deszczu, aby z głównej ulicy w Niekaninie zrobiło się jezioro. Mimo próśb mieszkańców, urzędnicy od czterech lat nie mogą poradzić sobie z problemem – odpowiedzialności i interpretacji przepisów, które pozwolą na załatwienie sprawy. - Nas już po prostu zalewa – mówi sołtys. Dosłownie i w przenośni.



O Niekaninie pisaliśmy w listopadzie ubiegłego roku. Do tej pory jednak nie udało się załatwić sprawy pozornie prostej a jednak bardzo dla mieszkańców wsi uciążliwej. Jedna z głównych ulic Niekanina - Lipowa, a także sąsiadujące z nią boisko, są notorycznie, podczas niewielkich nawet opadów, zalewane. Ogromnym problemem jest przebrnięcie przez bajoro pieszo, trudność sprawia nawet przejechanie zalanej drogi samochodem. - Najbardziej szkoda dzieciaków, które muszą dojść na przystanek autobusowy, żeby dojechać do szkoły – mówi sołtys Jan Karczewski. Ale jemu już dawno opadły ręce. - Walczymy od czterech lat i dokładnie od takiego czasu problem jest rozwiązywany doraźnie. Jednorazowe odpompowanie wody nie sprawi przecież, że droga nie zostanie zalana podczas kolejnego deszczu.


Zdaniem mieszkańców problem mógł powstać, kiedy jeden z właścicieli okolicznych działek nawiózł ziemi, podwyższając swój teren, a przy okazji zasypując studzienki kanalizacyjne. To dlatego deszczówka zaczęła spływać na działki położone poniżej czyli ulicę, boisko, plac zabaw.


Mimo pozornie błahego problemu nie ma odpowiedzialnych urzędników za to, że Lipowa, kilka razy w tygodniu zmienia się w rzekę. Wprawdzie droga jest powiatowa, ale jak tłumaczy Magdalena Dąbrówka z Zarządu Dróg Powiatowych, to do zadań władz gminy należy oczyszczenie zapchanych studzienek kanalizacyjnych.


Innego zdania jest zastępca wójta Maciej Bejnarowicz. - Rzeczywiście mamy problem z interpretacją przepisów; nie do końca zgadzamy się w sprawie tego, kto i za co jest odpowiedzialny (chodzi o władze gminy i starostwa – dop.red.) – przyznaje urzędnik – Według nas to starostwo upoważnione jest do naprawy przerwanych rowów melioracyjnych, a przede wszystkim może wydać decyzję, która zobliguje prywatnych właścicieli działek do tego rodzaju działań na własnych terenach.


Z tego co udało nam się dowiedzieć takie decyzje powiat wystawia jednak niezwykle rzadko. Tymczasem problem z zalewaniem ulic jest coraz bardziej powszechny. - Mogę tylko powiedzieć, że podczas deszczu mamy podobną sytuację w Dźwirzynie, gdzie kilka ulic staje się po prostu nieprzejezdnych – tłumaczy Bejnarowicz.


Gmina pomaga mieszkańcom doraźnie, bo kiedy tylko spadnie deszcz, rozdzwaniają się telefony. - I tak od Annasza do Kajfasza. Od starostwa do gminy – mówi zrezygnowany sołtys Niekanina – A my mamy już problem z kolejną drogą . Strach pomyśleć ile będziemy musieli czekać.


W tym tygodniu ma odbyć się spotkanie władz gminy i starostwa w sprawie problemów z deszczówką w podkołobrzeskich miejscowościach. Urzędnicy wierzą, że w końcu uda się znaleźć wspólny kierunek i raz na zawsze załatwić sprawę. Mieszkańcy wierzą trochę mniej. Do sprawy wrócimy. (iws)




Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości