Choć prezes Polskiej Żeglugi Bałtyckiej przekonywał, że pożyczka z Agencji Rozwoju Przemysłu kończy problemy finansowe spółki, posłowie opozycji przedstawili zupełnie inny obraz sytuacji w kołobrzeskiej spółce Skarbu Państwa. Podczas specjalnie zwołanej konferencji politycy Prawa i Sprawiedliwości alarmowali, że PŻB znajduje się w bardzo trudnym położeniu finansowym, a sama pożyczka z ARP nie oznacza rozwoju, lecz jedynie próbę ratowania bieżącej płynności.
Czesław Hoc i Marek Gróbarczyk pokazując dokumentację przekazaną przez zarząd spółki i wiceministra infrastruktury Arkadiusza Marchewkę, informowali, że firma ma 70 mln zł długu, a wraz z udzieloną pożyczką - 115 mln zł. - To znaczy, że ktoś wyprowadził pieniądze. Zastanawiamy się, czy nie oddać sprawy do prokuratury, bo to jest degradowanie i likwidowanie naszej polskiej spółki– mówił były minister M. Gróbarczyk.
Jak podkreślali posłowie PiS, z dokumentów przedstawionych na komisji ma wynikać, że spółka posiada wielomilionowe zobowiązania wobec portów, instytucji państwowych, w tym ZUS i Urzędu Skarbowego, a także innych podmiotów.
– To pożyczka nie na rozwój, a na bieżące zobowiązania – podkreślał poseł Czesław Hoc.
Politycy opozycji krytykowali również fakt, że mimo zwołania komisji sejmowej poświęconej sytuacji PŻB, na posiedzeniu nie pojawił się ani zarząd spółki, ani przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury nadzorującego armatora.
Zdaniem Marka Gróbarczyka obecne działania mogą doprowadzić do stopniowego wyprowadzania aktywów PŻB do nowego podmiotu „Polsca". Jak mówił, w strukturze nowej spółki miałby pojawić się również zagraniczny armator, co w przyszłości mogłoby doprowadzić do przejęcia całego przedsiębiorstwa.
Więcej szczegółów w materiale wideo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze