Na niewielki stadion w Dygowie przyjechali zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości. Niektórzy z bardzo odległych stron. Po krótkim przemówieniu Jarosław Kaczyński wyszedł przywitać się ze swoimi wyborcami. Każdy chciał dotknąć, uścisnąć rękę prezesa lub zrobić mu zdjęcie. Padały okrzyki „Jarosław zbawca Polski", śpiewano również „sto lat" i znaną piosenkę biesiadną w nowej, słownej aranżacji - „kto prezesa nie szanuje, niech go piorun trzaśnie".
Podczas swojego przemówienia Jarosław Kaczyński podkreślał, że „nie ma silnej Polski bez silnego Pomorza Zachodniego". Mówił o tym, że „państwo nigdy już nie zapomni o tych ziemiach", jak to się działo, zdaniem prezesa, za czasów rządów Platformy Obywatelskiej. - Wszyscy jesteśmy Polakami, liczy się solidarność, sprawiedliwość, która wówczas była łamana – mówił Kaczyński. Przypomniał o budowanych obecnie drogach (S6 – dop.red.), które mają zapobiec wykluczeniu komunikacyjnemu z pozostałą częścią kraju. - To powinno być zrobione dawno temu. Zostawiono tych Polaków, którzy nie żyją w dużych miastach, samym sobie – mówił o byłym rządzie szef Prawa i Sprawiedliwości i zaznaczył, że „od jakiegoś czasu jest w Polsce inaczej". - Od prawie 4 lat zmieniamy Polskę – przemawiał Kaczyński. Słowa prezesa PiS-u były co jakiś czas przerywane okrzykami tłumu, który skandował „dziękujemy", „popieramy" i nagradzał gościa brawami.
Na „rodzinnym pikniku", jak zostało nazwane spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim, padła również zapowiedź zmiany konstytucji. - Widzę tutaj napis „konstytucja". I bardzo dobrze. Rzeczywiście, przyjdzie taki czas, że zmienimy konstytucję. Na taką, która będzie gwarantowała prawdziwą demokrację, równość i praworządność – mówił były premier.
Po przemówieniu, prezes PiS-u zszedł z mównicy przywitać się ze swoimi zwolennikami. Ochroniarze mieli ogromny problem z utrzymaniem tłumu w ryzach. Padały okrzyki „Jarosław zbawca Polski", śpiewano „sto lat", proszono prezesa o zdjęcia i autografy. Problem z dotarciem do własnego szefa miał choćby były europoseł i kandydat na senatora Czesław Hoc. Drogi nie chciała mu ustąpić kobieta, która jak zaznaczyła, przyjechała z Bytomia, tylko po to, aby zobaczyć prezesa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze