Do niespodziewanej wymiany zdań między dwoma radnymi: Krzysztofem Plewko (Koalicja Samorządowa) a Kamilem Barwinkiem (Koalicja Obywatelska) doszło podczas dyskusji o sprzedaży działki przy ul. Morawskiego. Pierwszy z działaczy zarzucił drugiemu, że został niepotrzebnie zatrudniony w jednej z miejskich spółek. Drugi odwdzięczył się informacją, że Plewce spadają noty wyborcze i zagroził spotkaniem w sądzie.
To nie pierwsza sytuacja w której radni tej kadencji toczą dyskusje na temat swojego zatrudnienia. Wszystko zaczęło się od pytań i interpelacji dotyczących tego tematu zadanych przez najmłodszego radnego Adriana Tomickiego z klubu PiS. Pisaliśmy o tym tutaj https://e-kg.pl/artykul/adrian-tomicki-chce-kontrolowac-n1369020. Ta sprawa wywołała burzę, której jedynie niewielkim następstwem była wymiana zdań, która padła na środowej sesji. Podczas dyskusji o sprzedaży działki przy Morawskiego wypowiedział się radny Barwinek, który podkreślił, że właśnie dzięki takim transakcjom miasto ma pieniądze na ważne inwestycje. - Potrzebujemy rozwiązań pragmatycznych a nie populistycznych – mówił radny nawiązując do stanowiska klubu PiS sprzeciwiającego się zabudowaniu działki. - Pozyskiwanie pieniędzy nie polega na tym, że trzeba wyprzedawać majątek, bo zostaniemy z niczym. My mamy gospodarować tym co mamy(...) Przykładem marnotrawienia pieniędzy jest zatrudnianie radnych w spółkach na niepotrzebnych stanowiskach, dobrym przykładem jest radny Barwinek w Zarządzie Portu Morskiego – mówił Krzysztof Plewko, któremu przewodniczący Rady Miasta zarzucił nieetyczne zachowanie.
Nie trzeba było jednak długo czekać na ripostę samego Kamila Barwinka. - To, co pan robi to nie jest etyczne, to jest mało powiedziane. Pan nie jest prezesem spółki, nie pana rolą jest oceniać to, czy zatrudnianie w spółce jest tam potrzebne czy nie(...). Moja spółka zarabia na siebie, nikt do niej nie dokłada(...). Przykro mi, że mieszkańcy muszą tego słuchać, w każdych następnych wyborach otrzymuje pan coraz mniejszą liczbę głosów, ostatnio to było 289. Mieszkańcy mają gdzieś takie obrażanie ludzi, panu to wychodzi najlepiej, a może powinien się pan skupić na merytorycznej pracy na rzecz Kołobrzegu(...). Nie życzę sobie, aby na sesjach jeden drugiego poniżał i obrażał a pan to robi, prędzej czy później spotkamy się w sądzie, jeśli będzie pan tak robił – mówił młody działacz.
Dodajmy, że ta kadencja jest wyjątkowa pod względem wzajemnego rozliczania radnych w sprawach dotyczących zatrudnienia. Tymczasem w tych kwestiach nie ma lepszych czy gorszych – ogromna większość działaczy pracuje w miejscach powiązanych z samorządami. Czy tak powinno być – pozostawiamy do przemyślenia mieszkańcom.
Całą dyskusję możecie obejrzeć tutaj
https://esesja.tv/transmisja_na_zywo/235/rada-miasta-kolobrzeg.htm
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W moim przekonaniu współdzielenie zadań publicznych oraz pracy w spółkach miejskich jest dopuszczalne ale po spełnieniu jednego bardzo ważnych kryteriów: nienagannego wykształcenia oraz doświadczeń obiektywnie pasujących do wymagań stanowiska w spółce publicznej, całkowitej transparentności pracy zawodowej oraz publicznej (wraz z efektami pracy), udowodnionej i docenionej publicznie bez żadnych zastrzeżeń postawy etyczno-moralnej, potwierdzonej umiejętności stawiania wyraźnej granicy pomiędzy pracą zawodową i funkcją publiczną (aby zainteresowanemu jedno zajecie nie przeszkadzało w drugim i odwrotnie), zaawansowanej zdolności do wskazywania obszarów konfliktu interesów w pracy i pełnieniu funkcji wraz ze zdolnością do wycofywania się z sytuacji, obszarów konfliktowych. Razem łącznie to są niezwykle wymagające kryteria i niewielu polityków lokalnych jest w stanie je spełniać. Należy jednak pamiętać, że "publiczny zasób kadrowy" jest bardzo niewielki i postacie nie wzbudzające publicznych / politycznych kontrowersji (ponad miarę) są w cenie. W ostateczności - to od Was Drodzy Wyborcy zależy ocena i kształtowanie tych kadr ???? Pozdrawiam Czytelników ????
W moim przekonaniu współdzielenie zadań publicznych oraz pracy w spółkach miejskich jest dopuszczalne ale po spełnieniu jednego bardzo ważnych kryteriów: nienagannego wykształcenia oraz doświadczeń obiektywnie pasujących do wymagań stanowiska w spółce publicznej, całkowitej transparentności pracy zawodowej oraz publicznej (wraz z efektami pracy), udowodnionej i docenionej publicznie bez żadnych zastrzeżeń postawy etyczno-moralnej, potwierdzonej umiejętności stawiania wyraźnej granicy pomiędzy pracą zawodową i funkcją publiczną (aby zainteresowanemu jedno zajecie nie przeszkadzało w drugim i odwrotnie), zaawansowanej zdolności do wskazywania obszarów konfliktu interesów w pracy i pełnieniu funkcji wraz ze zdolnością do wycofywania się z sytuacji, obszarów konfliktowych. Razem łącznie to są niezwykle wymagające kryteria i niewielu polityków lokalnych jest w stanie je spełniać. Należy jednak pamiętać, że "publiczny zasób kadrowy" jest bardzo niewielki i postacie nie wzbudzające publicznych / politycznych kontrowersji (ponad miarę) są w cenie. W ostateczności - to od Was Drodzy Wyborcy zależy ocena i kształtowanie tych kadr ???? Pozdrawiam Czytelników ????