Romana Czarneckiego znają wszyscy wielbiciele koszykówki nie tylko w Kołobrzegu, ale i całej Polsce. Przez trzydzieści lat pełnił funkcję kierownika drużyny, dyrektora klubu, organizował mecze ligowe i towarzyskie, obozy, dbał o zakwaterowanie i wyżywienie zawodników, zajmował się sędziami i komisarzami wykonywał ciężką, czasami niewdzięczną pracę, bez której nie istniałby żaden klub sportowy, także ten z Kołobrzegu
- Był z Kotwicą na dobre i na złe. Zarówno wtedy gdy zdobywaliśmy Puchar Polski jak i w sytuacjach gdy klub znajdował się nad przepaścią i w to, że przetrwa wierzyli nieliczni. Nigdy nie zawiódł i zawsze mogliśmy na niego liczyć. Zwracamy się do całej społeczności koszykarskiej o pomoc. Wielu z Was wie, że ,,Kiero" zmaga się z rakiem. Niestety pojawiły się nowe przerzuty. Na dodatek okazało się, że dotychczasowe leki przestały działać - czytamy w komunikacie prasowy I ligowej Kotwicy Kołobrzeg.
Ostatnim ratunkiem dla Romana Czarneckiego miała być immunoterapia. Niestety terapia ta, która w krajach Europy Zachodniej jest standardem, nie jest w Polsce refundowana. Romek otrzymał pismo z odmową. Skutkiem ubocznym tej odmowy jest także to , że Romek „wypadł” z systemu państwowej służby zdrowia. Dalsze leczenie musi sfinansować samodzielnie.
Potrzebny jest lek NIVOLUMAB- OPDIVO, którego koszt miesięcznej kuracji wynosi 30 tysięcy złotych.
Koszty związane z zakupem leku oraz jego późniejszym dawkowaniem przekraczają możliwości Romka i jego rodziny. Dlatego jego przyjaciele apelują o pomoc do wszystkich, którzy znają "Kiera" .
- Prosimy o wpłaty i udostępnianie linku zbiórki. Wspólnie wygramy ten mecz - apeluje zarząd I ligowca
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze