Sześcioro kociąt walczy obecnie o życie pod opieką Fundacji „Ogon do Góry”. Kociaki zostały uratowane przez załogę jednego z kutrów; trzech mężczyzn, którzy przez kilka dni starali się zastąpić maluchom kocią mamę.

Jak doszło do tego, że ledwie urodzone kociaki znalazły się na kutrze, który na kilka dni wypłynął w morze? Sebastian Szybowski, Miłosz Uruski oraz Marek Kowalczuk znaleźli maluchy na pokładzie, w zaplątanej sieci. Niestety, nie było przy nich kotki, która mogłaby je wykarmić, a kuter do portu miał wrócić dopiero za cztery dni. Jak opisuje historię fundacja, zwierzęta były skazane na śmierć – na pokładzie brakowało dla nich odpowiedniej żywności, nie było również sposobu, jak takim maluchom podać choćby wodę. Panowie, nie dali jednak za wygraną – najpierw osuszyli kociaki, następnie włożyli do specjalnej skrzynki z materiałami i butelką ciepłej wody, aby je ogrzać. Potem zaczęli szukać pomocy. Informacja o całej historii trafiła do „ogonów” - fundacji, która w Kołobrzegu dba o porzucone i znalezione zwierzęta.
Wolontariusze natychmiast skontaktowali się z mężczyznami. Mimo trudnych warunków i braku odpowiedniego pokarmu, poinstruowano załogę, co może podać kociakom do jedzenia. Panowie sami znaleźli sposób, jak to zrobić, wszystko dzięki znalezionej na pokładzie mini buteleczce. Jak opisuje fundacja – jeden z mężczyzn wstawał co godzinę, aby sprawdzić czy u zwierząt wszystko w porządku. - Panowie byli z nami w stałym kontakcie i stawali na głowie, aby zapewnić maluchom możliwe jak najlepsze warunki(...). Liczyliśmy na cud, że kociaki przetrwają – opisuje na swoim profilu fundacja. Zwierząt nie udało się również sprowadzić wcześniej na ląd – mimo starań wolontariuszy i kilku chętnych osób, takie działania uniemożliwił sztorm.
Jednak, jak opisuje fundacja, cud się zdarzył – kocięta przeżyły całą podróż i kiedy tylko kuter przybił do brzegu, zostały odebrane przez wolontariuszy i umieszczone w specjalnym inkubatorze. Maluchy są w stanie ciężkim, jednak mają szansę przeżyć.
- Trzymajcie mocno kciuki za kocią ekipę, a jeśli wygramy im życie, domki będą miały zapewnione wśród załogi kutra – pisze na swojej stronie fundacja.
Wszyscy możemy wesprzeć „ogony” w ratowaniu zarówno „morskich kociaków”, jak nazwano maluchy, jak i innych porzuconych i poszkodowanych zwierząt. Jak? Zobacz poniżej
POMÓŻ NAM POMAGAĆ!
Fundacja Ogon do Góry
78-100 Kołobrzeg
75 1090 2659 0000 0001 3412 5581
Tytuł: morskie maluchy!
albo
http://paypal.me/FundacjaOgonDoGory

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze