Silny wiatr podczas weekendowej burzy omal nie zakończył życia młodego bielika w Nadleśnictwie Gościno. Zaledwie 55-dniowe pisklę zostało zdmuchnięte z gniazda znajdującego się na wysokiej sośnie. Gdyby nie szybka reakcja leśniczego oraz błyskawiczna pomoc ornitologów z Komitetu Ochrony Orłów, młody ptak najprawdopodobniej nie miałby szans na przeżycie.
O całym zdarzeniu poinformowały w mediach społecznościowych Nadleśnictwo Gościno oraz Komitet Ochrony Orłów. Jak podkreślają przyrodnicy, młody bielik był zdecydowanie za młody na opuszczenie gniazda. Dla porównania słynny bielik Prima spod Piotrkowa swój pierwszy samodzielny lot wykonał dopiero w 80. dniu życia. W przypadku młodego z Gościna przedwczesny upadek z gniazda mógł zakończyć się tragicznie. Choć ptak nie odniósł obrażeń, pozostawiony na ziemi byłby łatwym celem dla drapieżników.
Na szczęście tuż po przejściu burzy leśniczy Wiesław postanowił sprawdzić stan jednego z gniazd bielików znajdujących się na terenie nadleśnictwa. Pod ogromną sosną odnalazł młodego ptaka i natychmiast skontaktował się z ornitologami z Komitetu Ochrony Orłów. Na miejsce szybko dotarł obrączkarz Wiktor, który wspiął się na wysokie drzewo i umieścił pisklę z powrotem w gnieździe.
Młody bielik, oznaczony wcześniej obrączką jako „Jedynak” o numerze PE42, został zaobrączkowany podczas tegorocznej akcji prowadzonej przez Komitet Ochrony Orłów na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku. Gniazdo zostało odkryte przez ornitologów podczas monitoringu lęgów, a młody ptak pochodzi z opóźnionego lęgu.
Przyrodnicy podkreślają, że nie wszystkie młode bieliki mają tyle szczęścia. Zwracają również uwagę, że w przypadku ptaków, które po burzach lub silnym wietrze przedwcześnie opuszczą gniazdo, nie zawsze najlepszym rozwiązaniem jest zabieranie ich do ośrodków rehabilitacji. Z doświadczeń Komitetu Ochrony Orłów wynika, że jeśli młody ptak nie odniósł obrażeń, rodzice bardzo często nadal go odnajdują i dokarmiają nawet wtedy, gdy przebywa na ziemi. Po kilku dniach takie podloty potrafią już wzlecieć na niższe gałęzie i stopniowo wracają do normalnego rozwoju. Długotrwałe przetrzymywanie zdrowych ptaków w wolierach może natomiast powodować problemy z lataniem, utrwalanie niewłaściwych zachowań oraz nadmierne oswojenie z człowiekiem.
Jak poinformowano na terenie Nadleśnictwa Gościno znajduje się kilka gniazd bielików, a każde z nich jest regularnie monitorowane. Tym razem szybka reakcja i wzorowa współpraca leśników z ornitologami sprawiły, że młody „Jedynak” wrócił do swojego gniazda, gdzie będzie mógł bezpiecznie dorosnąć, odbyć pierwszy samodzielny lot i przez kolejne tygodnie uczyć się od rodziców zachowań niezbędnych do życia na wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze