O mało nie doszło do tragedii - ten klepany slogan, niestety w tym przypadku jest jak najbardziej na miejscu. Kolejny raz zauważono osobę na drewnianych ostrogach, czyli falochronach wbitych prostopadle do brzegu morza. Tym razem mężczyzna z nich spadł.

Dlaczego wchodzenie na nie jest tak niebezpieczne? Po pierwsze drewniane pale są mokre i bardzo śliskie. Po drugie, w ich okolicy może być o wiele głębiej niż nawet 2-3 metry dalej. Po trzecie, są one porośnięte i bardzo ostre. W przypadkach uderzenia człowieka rzuconego przez falę, lub próby chwycenia się konstrukcji, prawie zawsze dochodzi do poranienia.
Tym razem na wejście, przy niespokojnym morzu, zdecydował się w niedzielę plażowicz w Ustroniu Morskim. Mężczyzna spadł do wody. Natychmiast powiadomiono ratowników. Gdy ci byli już praktycznie na miejscu, zachowanie nieroztropnego mężczyzny, ku przestrodze zarejestrowała pani Roksana. Jak relacjonowała, plażowicz który spadł do wody wdrapał się z powrotem na falochrony. Prawdopodobnie oszołomiony zaczął na czworaka iść w stronę przeciwną brzegu. Gdy zobaczył obok siebie ratowników, wskoczył z powrotem do wody i w ich asyście dotarł na brzeg.
Wszystko zakończyło się szczęśliwie, jednak było o włos, aby finał całej sprawy był o wiele gorszy.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak zawsze brawa dla ratowników, ryzykują za marne grosze dla tak nieodpowiedzialnych ludzi.
Jak zawsze brawa dla ratowników, ryzykują za marne grosze dla tak nieodpowiedzialnych ludzi.
Pojebów nie brakuje