Przed Sądem Rejonowym w Kołobrzegu od początku ruszył proces Marka T., organizatora skoków spadochronowych z sierpnia 2019 roku, podczas których dwie kobiety utonęły w Bałtyku. Jak informuje Polska Agencja Prasowa, powodem rozpoczęcia postępowania od nowa była zmiana sędziego prowadzącego sprawę. Oskarżony odpowiada za nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa i nieumyślne spowodowanie wypadku w ruchu powietrznym.
Pierwszy proces rozpoczął się w maju 2024 roku, jednak z powodu choroby sędzi konieczna była zmiana składu orzekającego. Sprawa wróciła na wokandę pod przewodnictwem sędziego Sławomira Solnicy. Marek T., pilot i instruktor z ponad 45-letnim stażem, nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. W swoich wyjaśnieniach wskazywał, że osoby posiadające świadectwa kwalifikacji same odpowiadają za wyposażenie i decyzję o użyciu kamizelek ratunkowych. Przekonywał również, że warunki pogodowe były monitorowane, a on robił wszystko, aby skoki odbywały się bezpiecznie.
Do tragedii doszło 5 sierpnia 2019 roku. Czworo spadochroniarzy; dwie kobiety i dwóch mężczyzn wystartowało samolotem Cessna z lotniska w Bagiczu. Po nieudanej próbie wykonania figury w powietrzu uczestnicy otworzyli spadochrony, jednak wszyscy wylądowali w Bałtyku, w różnych odległościach od brzegu. Spadochroniarki w wieku 29 i 33 lat nie zdołały wydostać się z wody i zostały wyłowione przez ratowników po około 20 minutach. Mimo reanimacji nie udało się ich uratować.
Kolejną rozprawę wyznaczono na 21 października. Obrona chce przesłuchania trojga świadków, natomiast prokuratura wnosi m.in. o przesłuchanie dwóch mężczyzn, którzy przeżyli tragiczny skok, oraz biegłego z zakresu katastrof lotniczych. Markowi T. grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Zobacz również:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze