Reklama

 

 



Być może mijasz go codziennie na ulicy. Poznaj historię Konrada


Konrad ma 37 lat i przez większość swojego życia mieszka w Kołobrzegu. Trzyma się jednej zasady; nie narzekać, mimo wszystko cieszyć życiem. Nigdy też nikogo o nic nie prosił. Ale Konrad ma znacznie trudniej niż większość ludzi; jest inwalidą pierwszego stopnia, od urodzenia ma ogromne problemy z chodzeniem. Mieszka w miejscu, do którego większość z nas nawet nie zagląda, opiekuje się chorą matką. Być może zdarzyło się, drogi Czytelniku, że minąłeś Konrada na ulicy, kiedy ten z wielkim wysiłkiem na swoim trójkołowym rowerze pokonywał trasę do sklepu. Może nie zwróciłeś uwagi, może spojrzałeś na niego ze współczuciem. Konrad współczucia nie potrzebuje, ale jest coś co możemy dla niego zrobić, bo właśnie teraz, pierwszy raz w życiu, jest zmuszony prosić o pomoc.


Jak spotkaliśmy Konrada?

Kilka tygodni otrzymaliśmy maila. Czytelnik spytał nas, czy jesteśmy w stanie pomóc mu zebrać pieniądze, dokładnie 7 tys. zł na elektryczny rower trójkołowy. - Od trzech lat jeżdżę zwykłym trójkołowcem, który otrzymałem z PEFRON-u. Jednak z uwagi na moją niepełnosprawność, ale też z wiekiem, jest mi coraz trudniej się przemieszczać. Ta zaporowa kwota to 7 tys. zł. Dla wielu osób są to pieniądze możliwe do zdobycia. Dla człowieka, który od urodzenia żyje z niepełnosprawnością i utrzymuje się z renty, to suma poza zasięgiem. Kiedy spotykamy się z Konradem, zdumiewa nas, jak człowiek, który właściwie ledwo chodzi jest w stanie poruszać się na zwykłym rowerze. Jeśli chcesz to zobaczyć na własne oczy Czytelniku – obejrzyj nasze nagranie. Zobaczysz na nim człowieka, który z ogromną trudnością pieszo pokonuje niewielkie wzniesienie na ulicy. A jednak każdego dnia od trzech lat Konrad wsiada na swój rower i znajduje siły, by pokonywać kolejne odcinki drogi. W ten sposób też od kilku miesiącach sam szukał ludzi dobrej woli, którzy pomogliby mu kupić wymarzonego elektryka.

Temu panu warto pomóc...

Konrad opowiada naszemu reporterowi o miejscach w których był. Bez żalu i pretensji, po prostu informuje, że próbował sam uzyskać pomoc w urzędach, potem w różnych innych miejscach zebrać jakąkolwiek kwotę. Odsyłano go z kwitkiem, a w jednym przypadku jakiś człowiek podobno prowadził zbiórkę na osiedlu, ale Konrad nigdy nie zobaczył żadnych pieniędzy. - On zrezygnował, mówił potem, że oddał ludziom, nie wiem – wzrusza ramionami. Ja dzwonię po urzędach w mieście i powiecie. Pytam o pomoc, ale też, za pozwoleniem, o samego Konrada. - Temu panu warto pomóc – słyszę w różnych instytucjach. Dowiaduję się, że to człowiek słowny i odpowiedzialny. I to co zazwyczaj w takich sytuacjach – „niestety nie jesteśmy w stanie nic zrobić”. Dlaczego? Bo nie ma programów, bo PEFRON nie finansuje elektryków, bo za niepełnosprawnych odpowiada powiat nie miasto. Szczerze? Nie chcę w to wchodzić, sprawdzać, analizować. Tyle instytucji pomocowych i jeden człowiek. Jedyne 7 tys. zł, żeby mógł normalnie się poruszać, pojechać do sklepu, nad morze, żeby mógł po prostu godnie żyć.

Reklama

Dozbieramy?

Zastanawiamy się co zrobić w takiej sytuacji? Zbiórkę? Na tak niewielką kwotę? Piszemy maila do jednej z firm i jej właściciel (chce pozostać anonimowy) po weekendzie wraca z kwotą 4 tys. zł od grupki przyjaciół, jak pisze „pasjonatów rowerów i nart”. Pyta, czy dozbieramy resztę. I myślę, że dozbieramy. Przecież wśród naszych Czytelników jest wiele firm, przedsiębiorców. Być może są ludzie, których sytuacja finansowa pozwala na to, aby wspólnie, niewielkim kosztem zmienić życie Konrada na lepsze. To nasz apel i wielka prośba do Was.

Mówię Konradowi, że o nim napiszemy. Pyta, czy będzie potrzebne zdjęcie. To dla niego nie jest łatwe; wyjść, pokazać się, przyznać, że potrzebuje pomocy. Bo jak pisałam, choć Konrad ma trudne życie, trudniejsze od wielu z nas, to nie lubi narzekać. Nie ma pretensji, nie jest roszczeniowy, wiele kwestii usprawiedliwia. Kiedy przekazuję mu pochlebne opinie, uśmiecha się i odpowiada: „Dobrze to słyszeć”. To jest właśnie historia Konrada, którego być może każdy z nas minął kiedyś na ulicy i nawet go nie dostrzegł. Dzisiaj możemy go zobaczyć.

Reklama

To jak, dozbieramy?

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/10/2026 18:19
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości