
Właśnie unieważniono kolejny, drugi już przetarg na zakup nowego auta dla prezydent Kołobrzegu. Dotychczas do konkursu zgłosiła się tylko jedna firma, pierwszy raz nie dopełniła jednak formalności, przy drugim przetargu zaproponowane przez nią auto marki Toyota Ukleja nie spełniło wszystkich warunków, m.in. model nie zawierał asystenta martwego pola. Z kupnem auta może być problem. Powodem jest trudna obecnie,z powodu pandemii, sytuacja na rynku sprzedaży samochodów – popyt jest duży, ale produkcja nowych aut niewielka z powodu m.in. braku komponentów.
Przypomnijmy; kupno nowego samochodu dla magistratu jest koniecznością – firma dzierżawiąca (od czterech lat) dotychczasowy samochód dla prezydenta Kołobrzegu nie przedłuży umowy z miastem.
Miasto na ten cel ma przeznaczone w budżecie 180 tys zł. Na dniach zostanie zorganizowany kolejny przetarg.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.No to pozostaje ekologiczne chodzenie piechotą lub jazda środkami transportu publicznego. Tylko u nas wszyscy wożą tyłki za pieniądze podatników.
Transport publiczny jest finansowany z naszych podatków, więc tak, wszyscy wożą cztery litery za nasze podatki.
Dokładnie
Ja kupuję bilet
Nie ma marki Toyota Ukleja, to nazwa dealera.
Za dużo nasza prezydent maści sobie dupę za nasze pieniądze - czas na zmianę STEFEK
asystenta martwego pola ohoho i co jeszcze?
To standardowe wyposażenie nowych aut…
skoro proponowany model nie zawierał asystenta martwego pola to nie jest to standard. 90% jeżdżących aut nie ma takiej funkcji. prezydentka ma długą szyję i lubi kręcić głowa na boki więc taki asystent jej nie potrzebny.
Chwila... Najpierw prezydent chciała przepchnąć ograniczenie ruchu samochodowego w mieście bez wcześniejszych konsultacji, a teraz potrzebuje limuzyny? Niech da przykład mieszkańcom i dojeżdża na rowerze, także w najbliższym czasie...w końcu, "nie ma złej pogody na rower, jest tylko nieodpowiednie ubranie" - jak często przekonują ekologiczni fani dwóch kółek ;)
No to pozostaje ekologiczne chodzenie piechotą lub jazda środkami transportu publicznego. Tylko u nas wszyscy wożą tyłki za pieniądze podatników.
Transport publiczny jest finansowany z naszych podatków, więc tak, wszyscy wożą cztery litery za nasze podatki.
Dokładnie