Kołobrzeg, podobnie jak wiele innych miast w Polsce, mierzy się z wyraźnym spadkiem liczby dzieci. Skalę zmian pokazują dane przedstawione podczas posiedzenia Komisji Edukacji, Kultury i Spraw Społecznych Rady Miasta. W miejskiej ewidencji rocznik 2019 liczy 323 dzieci, tymczasem w przypadku rocznika 2025 jest ich już tylko 145. To prawie 180 mniej. Na razie nie przekłada się to jednak wprost na liczbę uczniów w kołobrzeskich szkołach.
Dobrym przykładem jest tegoroczny nabór do klas pierwszych. Przygotowując organizację nowego roku szkolnego, urzędnicy opierali się początkowo na danych z ewidencji ludności. Wynikało z nich, że rocznik 2019 liczy 323 dzieci, co oznaczało konieczność utworzenia 18 pierwszych klas. Faktyczny nabór okazał się jednak znacznie większy. Do szkół zapisano 413 pierwszoklasistów i zamiast planowanych 18 oddziałów utworzono 21.
Skąd tak duża różnica? Jak tłumaczyli podczas komisji urzędnicy, liczba dzieci zameldowanych w Kołobrzegu nie jest równoznaczna z liczbą tych, które faktycznie tutaj mieszkają. Część uczniów nie figuruje w miejskiej ewidencji meldunkowej, ale mieszka na terenie Kołobrzegu i trafia do właściwej dla swojego miejsca zamieszkania szkoły. Działa to również w drugą stronę; część dzieci zameldowanych w mieście w rzeczywistości mieszka poza Kołobrzegiem, a niektóre nawet poza granicami kraju. Do tego dochodzą rodziny, które przeprowadzają się w ciągu roku. Jak przyznawali urzędnicy, zdarzają się nawet rodzice, którzy zgłaszają dziecko dopiero tuż przed rozpoczęciem nauki. Co ważne, chodzi o dzieci, które rzeczywiście mieszkają w Kołobrzegu, choć nie są tutaj zameldowane. Inaczej wygląda sytuacja uczniów mieszkających na terenie gminy Kołobrzeg. Ponieważ gmina nie ma nadal podpisanego porozumienia z miastem, nowi pierwszoklasiści mieszkający na jej terenie nie mogą rozpocząć w tym roku nauki w miejskich szkołach.
Różnice między ewidencją a rzeczywistą liczbą dzieci nie są nowym zjawiskiem. Podczas komisji Wioletta Akier, kierownik Referatu Oświaty wskazywała, że podobnie było w poprzednich latach; gdy w ewidencji było około 500 dzieci, do szkół trafiało ich ponad 600, a przy około 400; ponad 500. Podobna sytuacja występuje w przedszkolach, gdzie również faktyczna liczba dzieci jest większa, niż wynikałoby z samej ewidencji ludności.
Dlatego mimo coraz mniej licznych roczników miejskie placówki na razie nie pustoszeją. Jak poinformowano podczas komisji, łączne obłożenie miejsc w kołobrzeskich szkołach i przedszkolach wynosi obecnie 88,9 proc. Jednocześnie wolne miejsca są jeszcze dostępne w każdej grupie wiekowej. Na razie miasto nie planuje również zmian obwodów szkolnych. Liczba dzieci w poszczególnych częściach Kołobrzegu zmienia się z roku na rok, a sytuację dodatkowo kształtuje powstawanie nowych osiedli. W jednej części miasta uczniów może ubywać, podczas gdy w innej pojawiają się nowe rodziny. Pytanie brzmi, co wydarzy się za kilka lat, kiedy do podstawówek zaczną trafiać znacznie mniej liczne roczniki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze