Reklama

 

 



Zawody pstrągowe, czyli ….noc nieprzespana.

08/04/2016 10:57

Łowienie pstrągów potokowych jest jedną z najpiękniejszych dziedzin wędkowania. Ten rzadki, kropkowany drapieżnik to dla wielu wędkarzy ryba magiczna, uważana za bardzo trudną do złowienia.

Magia polowania na pstrągi potokowe wynika z wrażeń z obcowania z piękną przyrodą, możliwości złowienia jednej z najpiękniejszych ryb żyjących w naszych wodach, a także wysiłku, który jest wymagany na pstrągowej wyprawie. A jeżeli na dodatek łowienie pstrągów połączyć z koleżeńską atmosferą i rywalizacją, to noc poprzedzająca tę wyprawę... bywa nieprzespana.

Tak przynajmniej twierdziła grupa uczestników zawodów pstrągowych – członków Koła Polskiego Związku Wędkarskiego w Drzonowie.
Przygotowania do zawodów uczestniczących w nich wędkarzy trwały kilka dni wcześniej. Większość uczestników odwiedzała sklepy wędkarskie, aby kupić, a potem wymienić na kołowrotkach żyłki lub plecionki, nabyć jakieś sztuczne przynęty i inne drobne akcesoria. Niektórzy sprawili sobie z tej okazji nowe wędki lub kołowrotki. W przeddzień zawodów kompletowano w domu odpowiedni ubiór, buty, wodery lub „śpiochy”. Przeglądane i porządkowane były pudełka z przynętami – najczęściej wirówkami, woblerkami lub przynętami gumowymi.


Choć prognozy pogody zapowiadały ładny słoneczny dzień i dość wysoką temperaturę, zwykle z rana jest jeszcze bardzo zimno. Ruszając na kilkukilometrową przechadzkę, z dala od pozostawionych samochodów, należało tak przygotować ubranie, aby z rana nie zmarznąć, a w południe nie pocić się w nadmiarze ubrań.


Wieczorem należało nastawić budziki – zwykle dwa – na wszelki wypadek.
No i noc – zamiast pospać i wypocząć przed wyprawą, to choć oczy są zamknięte w wyobraźni już pojawiają się piękne „miejscówki” na rzece, głębokie doły w których mogą czaić się pstrągi, zwalone drzewa z zawirowaniami rzecznego prądu, bystrza itd. W myślach waży się decyzja, na który odcinek rzeki jechać, który może być najlepszy? Na jakie przynęty się nastawić? Czy łowić z prądem rzeki czy pod prąd? No i w ten sposób, w nocy niby się śpi, niby czuwa, niby już łowi. To nie budziki pilnują wędkarzy, lecz wędkarze budziki. Jak większość uczestników zawodów twierdziła, zanim budziki zdążyły zadzwonić, to wcześniej były przez nich wyłączane – żeby niepotrzebnie nie budzić domowników.


Wyjazd na zawody odbył się jeszcze o szarówce. Na zbiórce o 6.30 w Sławoborzu stawiło się 15 członków Koła. Na odprawie odbyły się ostatnie ustalenia. Omówiono sposób dokumentowania zdjęciami złowionych ryb i wysyłania ich mms"ami do wyznaczonych kolegów. Zawody odbyły się na „żywej rybie”, więc wszystkie złowione ryby po sesji zdjęciowej na odpowiedniej miarce wracały do rzeki. Ustalono także miejsce zbiórki po zawodach, czyli nad jez. Bukowiec koło Świdwina.


Po odprawie wreszcie wyjazd na wędkowanie. Uczestnicy pstrągowej rywalizacji rozjechali się na Regę – od okolic Świdwina aż za Łobez. Pomimo sporego terenu zawodów i tak niektórzy spotykali się nad wodą.


Ryby współpracowały z wędkarzami niezbyt dobrze. Po około godzinie rozeszła się wieść o pięknym pstrągu Władka Karczewskiego, co rozbudziło nadzieję na następne piękne ryby. Niestety, potem już tak miłych wiadomości nie było zbyt wiele. Udało się złowić jeszcze jednego wymiarowego pstrąga potokowego. Pozostałe złowione "potoki" muszą jeszcze podrosnąć, by móc uatrakcyjnić wędkarską rywalizację następnym razem.

Nocne wyobrażenia o rzece i jej okolicach sprawdziły się w stu procentach. Rzeka raczyła pięknymi widokami prostek, uroczych zakrętów, głębokich dołów, zwalonych drzew i innych zakątków. Czasem połowom wędkarzy towarzyszyły przepłoszone dziki. Ciche zachowanie się nad wodą umożliwiło obserwację wielu gatunków ptaków, a także lisów, zajęcy, saren.


A to co wyprawiają bobry przechodzi wyobrażenie wielu doświadczonych wędkarzy! Drzewa o sporej średnicy leżą obgryzione i powalone. Widać, że bobry uczyniły to z wielką wprawą i łatwością. Jeszcze ok 10-15 lat temu nie spotykało się nad pstrągowymi rzekami dowodów bobrowej działalności.
W drodze powrotnej czuło się trud kilkugodzinnego marszu po leśno-łąkowo-rzecznych ostępach. Brodzenie w wodzie, wchodzenie i wychodzenie do rzeki, pokonywanie rowów i zwalonych drzew, przedzieranie się przez krzaki i zarośla powodowało, że marsz do pozostawionych samochodów wymagał także sporego, ale ostatniego już tego dnia większego wysiłku.


Na zbiórce po zawodach okazało się, że złowiono dwa wymiarowe pstrągi. W zawodach zwyciężył Władysław Karczewski pięknym okazem pstrąga długości 50 cm. Zwycięzca otrzymał puchar ufundowany przez Zarząd Koła. Drugie miejsce za pstrąga 37 cm zajął Jan Stróżak. Obaj wędkarze otrzymali także nagrody rzeczowe ufundowane przez Bricomarche w Kołobrzegu.

Jan Stróżak

{module Opal Nowy}
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

 


Reklama

Wideo e-kg.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości